Przepraszam, że tak krótko i dawno odp publikacji ostatniego rozdziału, ale mam małe problemy zdrowotne i po prostu nie jestem na sile
----------
-Wiesz Aang, gdybym umiała czytać a przede wszystkim widzieć na pewno
była bym zachwycona tym zwojem. – mruknęła Toph, kiedy testowałem nowe pozycje
i ataki ze zwoju od Bumiego.
-Nie martw się Toph, jak nauczę się ich wszystkich, to pomogę nauczyć
się tobie. Zgoda?
Zawołałem, kiedy wyrzuciłem kamień 100 metrów nade mną.
-Zgoda!- krzyknęła bawiąc się bransoletką z meteorytu, którą dałem jej
bardzo dawno temu.
Zaśmiałem się cicho widząc zachowanie czarnowłosej.
Mój trening trwał jeszcze kilka godzin, ale słońce powoli zaczęło
zachodzić a chmury coraz bardziej przykrywać niebo. Upewniwszy się, że cenny
artefakt jest cały i suchy, wróciłem do domu mojej przyjaciółki.
-Toph, zapomniałem ci powiedzieć, że Katara zaproponowała, żebyś
wróciła do nas razem ze mną. – spojrzałem na nią, siadając obok na kanapie.
-Jasne mogę jechać. – mruknęła cicho, spuszczając głowę.
Zdziwiony jej zachowaniem przyjrzałem jej się dokładnie, ale nie
zauważyłem żadnych zmian.
-Czy coś się stało?- zapytałem po minucie ciszy, na co ona szybko
pokręciła głową.
-Przecież widzę, że coś cię trapi. Toph, znam cię już jakiś czas, nie
ukryjesz tego.
Przekręciłem się w jej stronę delikatnie się uśmiechając.
-Bo wiesz Aang… - szepnęła cicho, a na jej policzki wstąpił delikatny
rumieniec.- Chciała bym się ciebie o coś zapytać.
-Mów śmiało. – odparłem pewnie.
-Tylko wiesz.. to sprawy dość dziewczęce. – mruknęła, a na jej policzki
wstąpił jeszcze większy rumieniec.
-Wiesz Toph, ale ja nie jestem w tym za dobry. – podrapałem się po
głowie, niepewnie na nią patrząc. – Może Katara ci pomoże?
Pokręciła szybko głową kiedy tylko usłyszała „Katara”
-Nie Aang, wiesz dobrze, że między nami jest różnie, a ja potrafię
zaufać tylko tobie.
Szepnęła podnosząc głowę.
-A więc dobrze. Mów śmiało. – uśmiechnąłem się delikatnie, przybliżając
do niej.
-Bo widzisz Aang… kilka dni temu odwiedził mnie Sokka i czas z nim
spędzony był naprawdę udany. Byłam bardzo szczęśliwa, a w jego towarzystwie
czuję, że żyję. Kiedy odjeżdżał, to powiedział, że coś do mnie czuję.
Odpowiedziałam mu, że ma przecież żonę,
ale on powiedział, że Sukki to przeszłość. – mówiła bardzo cicho, a jej głos
coraz bardziej się załamywał.
-Nie chcę psuć ich małżeństwa. Bardzo lubię Sukki i nie chcę aby coś
się zmieniło.. boję się momentu kiedy zobaczę Sokke na twoim ślubie.
Spojrzałem na nią zmartwiony, od razu było widać, że strasznie się tym
wszystkim zadręcza.
Co do całej sytuacji, nie spodziewałem się tego, ponieważ Sokka zawsze
był oddany swojej żonie i rodzinie.
-A czy ty coś do niego czujesz? – zapytałem a ona delikatnie ściągnęła
brwi.
-Kilka lat temu podkochiwałam się w nim, ale nie jestem pewna czy to
nadal aktualne. Lubię Sokke, jego żarty i poczucie humoru, ale nie jestem pewna
czy to coś większego…
Szepnęła cicho jak by bojąc się, że coś się stanie jak powie głośniej.
-Moim zdaniem musisz porozmawiać z nim. Obydwoje jesteście moimi przyjaciółmi
i trzymam zawsze z wami, ale od razu widać, że nie jesteś do tego przekonana
Toph. Przemyśl to na spokojnie a potem coś postanowisz. Idź teraz spać, jutro
rano wyjeżdżamy.
Pocałowałem ją krótko w policzek po czym złapałem zwoje i oddaliłem się
do swojego pokoju. Prawię całą noc rozmyślałem nad rozmową Toph, nie mogąc zasnąć.
Gotowa?- zapytałem Toph kiedy w końcu spakowała wszystkie swoje rzeczy
potrzebne na najbliższe 2 tygodnie. Czarnowłosa pokiwała głową wchodząc na
Appe, a ja zaraz po niej.
Do Ba Sing Se dotarliśmy po kilku godzinach rozmów, śmiechów i
wspominaniu dawnych czasów, kiedy wszystko było takie proste.
-Toph! Jak miło cię widzieć! – zawołała Katar podbiegając do dziewczyny
i zamykając ją w mocnym uścisku.-Tyle cię nie widziałam, musisz mi zaraz
wszystko opowiedzieć.
-Też się cieszę Kataro. – zaśmiałem się słysząc cichy głos mojej
przyjaciółki, która nadzwyczaj została odcięta od tlenu.
Ściągając rzeczy z Appy poczułem jak ktoś mnie od tyłu obejmuje, a
mówiąc ktoś miałem na myśli Katarę.
-Jak było?- przytuliła się do moich pleców, kiedy nadal rozwiązywałem
sznurki różnych paczek przypiętych do siodła Appy.
-Znośnie – odwróciłem głowę w jej stronę i blado się uśmiechnąłem. –Miło
było wrócić do Omashu.
-Mam nadzieję, bo kiedy cię nie było umierałam z tęsknoty. – zaśmiała się
cicho do mojego ucha, patrząc mi intensywnie w oczy.
Tak? – zaśmiałem się głośno i wziąłem ją szybko na ręce. Zeskoczyłem z
Appy, a Katara śmiała w niebogłosy mocno się mnie trzymając.
-Bo ja mam nadzieję, że jeszcze pożyjesz.
Jestem ciekawa co dalej będzie z Sokką i Toph:) świetnie piszesz <3
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego :>
i życze zdrowia! :)
Cudownie piszesz :) Zazdroszczę :/ Ciekawa jestem co będzie z Toph i Sokką *.* Czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że tak długo nie komentowałam :( Dowiedziałam się, że laptop do mnie przyjdzie po świętach T_T No ale nic. Świetny rozdział jak zawsze *O* Sokka i Toph...mmmm.. romansik co? XD Biedna Suki, mąż ją nie kocha :(( Faceci to świnie oprócz Aangusia rzecz jasna <3 Szczerze? Nie lubię Tokki, to jest jakiś dziwy paring. Sokka jest od Toph 4 lata starszy i do tego kompletnie do siebie nie pasują o.O Dla mnie najlepsze paringi to Kataang, Sukka i nawet Taang XD Nie lubię Zutary i Tokki :/ Czekam na nowy rozdział ^^
OdpowiedzUsuńPowrotu do zdrowia życzę :3