wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 4 "Rozmowy"

BARDZO PRZEPRASZAM, że tak dawno nie pisałam a rozdział jest STRASZNIE krótki, ale po porostu nie mam siły i chęci na coś dłuższego. Wybaczcie. :c


---------------

Od powrotu z Omashu minęły 2 bardzo leniwe i nudne dni, które ciągnęły się wręcz w nieskończoność. Wraz z Katarą nie mieliśmy czasu na nic, ponieważ ślub i wesele było tuż tuż, natomiast Toph ciągle chodziła zamyślona, raz nawet wpadła do naszego oczka.
Kiedy Toph powierzyła mi swoją tajemnice, nie miałem czasu i może nie chciałem go mieć, na przemyślenie tego problemu. Zawsze myślałem, że Sokka i Suki to wręcz idealna para, ale jak widać nawet w takich coś się psuje. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się tego po moim przyjacielu, a już na pierwszy rzut oka widać, że Toph jest jedynie „zauroczona” nim, a może to po prostu dawne przyzwyczajenie? W każdym bądź razie, wiem, że czarnowłosa nie chce się w nic mieszać.
Oprócz wesela, ekspresowo zbliżał się przyjazd Zuko i Mai, którzy zaapelowali, że przyjadą wcześniej aby nas wesprzeć psychicznie i fizycznie. Bardzo tęskniłem za nimi, ponieważ odkąd Zuko został władcą ognia miał mało czasu dla nas, dla siebie a nawet dla Mai. Dodatkowo mnie jak i Katarę strasznie martwi reakcja Zuko po odejściu Iroh'a do Świata Duchów.
Podobno strasznie się zamknął w sobie, ciągle ma wyrzuty i szybko wybucha gwałtownym gniewem jak i smutkiem. Trzeba mu będzie pomóc, bo inaczej stracę kolejne ważną osobę.

-Aang! Wiesz może gdzie jest lista gości? Muszę ją zanieść do pałacu. - usłyszałem krzyk Katary, która biegała po domu jak nawiedzona, potrącając każdego po kolei.
-Jest tutaj.- odkrzyknąłem, a ta po chwili wpadła na mnie, wyrwała mi zwój i równie szybko pobiegła do drzwi.
-Niedługo wróce!- I już jej nie było.
Pokręciłem z politowaniem głową patrząc na zamknięte drzwi. Moja narzeczona zdecydowanie musi zrobić sobie wolne, żeby chodź trochę się rozluźnić.
-Aang?
-Tak Toph? - siadłem na kanapie naprzeciwko niej.
-Mam do ciebie prośbę... Kiedy przyjedzie Sokka postaraj się abym nie była z nim sam na sam. Proszę..
Spojrzałem na nią smutno i pokiwałem delikatnie głową.
-Jasne,nie ma sprawy. Ale czy nie lepiej mu powiedzieć wprost, że nic do niego nie czujesz, niż latać i chować się po kątach?
Spojrzała na mnie zdziwiona z lekko otwartą buzią.
-Ale skąd wiesz... przecież ci nie mówiłem.
-Wiesz Toph, już nie jesteś tą skałą z której kiedyś nie dało się nic odczytać. Zmieniłaś, się i w środku i na zewnątrz i to widać. Nie powinnaś tego przekładać na później, tylko skończyć to teraz.
-Wiem Aang, ale się boję. Nie chce zranić Sokki, nie chce stracić przyjaciela. - w jej oczach zaczęły się zbierać łzy na co szybko do niej podszedłem i mocno przytuliłem.

-Nie stracisz go, obiecuję. 

4 komentarze:

  1. joj nadal chorujesz?:(
    coś poważnego?
    kuruj się szybko! :)
    rozdział świetny, jestem ciekawa co będzie dalej z Sokką i Toph:)
    zdrowiej szybko<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej bo nie mogę doczekać się nastepnego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu tak dlugo nie ma rozdzialow ? :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry!
    Chcesz poćwiczyć swoje pisarskie umiejętności i przy okazji wygrać książki, upominki, reklamę bloga i grafikę? Tak? W takim razie zapraszam Cię serdecznie do konkursu literackiego „Już nie zapomnisz mnie”
    www.przedwojenny-konkurs.blogspot.com
    Wystarczy napisać opowiadanie o dowolnej tematyce do 5 stron i… co dalej? Dowiedz się szczegółów, czytając regulamin na blogu.
    Niech pamięć o naszych artystach nadal trwa, a osoby lubiące pisać – doskonalą swe pióro!
    Pozdrawiam ciepło!

    Ps. Przepraszam za autoreklamę. Wiadomo, jak trudno jest się zareklamować. A może akurat Cię zainteresuje konkurs?

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty