---------------
Od powrotu z
Omashu minęły 2 bardzo leniwe i nudne dni, które ciągnęły się
wręcz w nieskończoność. Wraz z Katarą nie mieliśmy czasu na
nic, ponieważ ślub i wesele było tuż tuż, natomiast Toph ciągle
chodziła zamyślona, raz nawet wpadła do naszego oczka.
Kiedy Toph
powierzyła mi swoją tajemnice, nie miałem czasu i może nie
chciałem go mieć, na przemyślenie tego problemu. Zawsze myślałem,
że Sokka i Suki to wręcz idealna para, ale jak widać nawet w
takich coś się psuje. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się
tego po moim przyjacielu, a już na pierwszy rzut oka widać, że
Toph jest jedynie „zauroczona” nim, a może to po prostu dawne
przyzwyczajenie? W każdym bądź razie, wiem, że czarnowłosa nie
chce się w nic mieszać.
Oprócz wesela,
ekspresowo zbliżał się przyjazd Zuko i Mai, którzy zaapelowali,
że przyjadą wcześniej aby nas wesprzeć psychicznie i fizycznie.
Bardzo tęskniłem za nimi, ponieważ odkąd Zuko został władcą
ognia miał mało czasu dla nas, dla siebie a nawet dla Mai.
Dodatkowo mnie jak i Katarę strasznie martwi reakcja Zuko po
odejściu Iroh'a do Świata Duchów.
Podobno
strasznie się zamknął w sobie, ciągle ma wyrzuty i szybko wybucha
gwałtownym gniewem jak i smutkiem. Trzeba mu będzie pomóc, bo
inaczej stracę kolejne ważną osobę.
-Aang! Wiesz
może gdzie jest lista gości? Muszę ją zanieść do pałacu. -
usłyszałem krzyk Katary, która biegała po domu jak nawiedzona,
potrącając każdego po kolei.
-Jest tutaj.-
odkrzyknąłem, a ta po chwili wpadła na mnie, wyrwała mi zwój i
równie szybko pobiegła do drzwi.
-Niedługo
wróce!- I już jej nie było.
Pokręciłem z
politowaniem głową patrząc na zamknięte drzwi. Moja narzeczona
zdecydowanie musi zrobić sobie wolne, żeby chodź trochę się
rozluźnić.
-Aang?
-Tak Toph? -
siadłem na kanapie naprzeciwko niej.
-Mam do ciebie
prośbę... Kiedy przyjedzie Sokka postaraj się abym nie była z nim
sam na sam. Proszę..
Spojrzałem na
nią smutno i pokiwałem delikatnie głową.
-Jasne,nie ma
sprawy. Ale czy nie lepiej mu powiedzieć wprost, że nic do niego
nie czujesz, niż latać i chować się po kątach?
Spojrzała na
mnie zdziwiona z lekko otwartą buzią.
-Ale skąd
wiesz... przecież ci nie mówiłem.
-Wiesz Toph,
już nie jesteś tą skałą z której kiedyś nie dało się nic
odczytać. Zmieniłaś, się i w środku i na zewnątrz i to widać.
Nie powinnaś tego przekładać na później, tylko skończyć to
teraz.
-Wiem Aang, ale
się boję. Nie chce zranić Sokki, nie chce stracić przyjaciela. -
w jej oczach zaczęły się zbierać łzy na co szybko do niej
podszedłem i mocno przytuliłem.
-Nie stracisz
go, obiecuję.
joj nadal chorujesz?:(
OdpowiedzUsuńcoś poważnego?
kuruj się szybko! :)
rozdział świetny, jestem ciekawa co będzie dalej z Sokką i Toph:)
zdrowiej szybko<3
Zdrowiej bo nie mogę doczekać się nastepnego!
OdpowiedzUsuńCzemu tak dlugo nie ma rozdzialow ? :(
OdpowiedzUsuńDzień dobry!
OdpowiedzUsuńChcesz poćwiczyć swoje pisarskie umiejętności i przy okazji wygrać książki, upominki, reklamę bloga i grafikę? Tak? W takim razie zapraszam Cię serdecznie do konkursu literackiego „Już nie zapomnisz mnie”
www.przedwojenny-konkurs.blogspot.com
Wystarczy napisać opowiadanie o dowolnej tematyce do 5 stron i… co dalej? Dowiedz się szczegółów, czytając regulamin na blogu.
Niech pamięć o naszych artystach nadal trwa, a osoby lubiące pisać – doskonalą swe pióro!
Pozdrawiam ciepło!
Ps. Przepraszam za autoreklamę. Wiadomo, jak trudno jest się zareklamować. A może akurat Cię zainteresuje konkurs?