wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 1 "Chwilę, które tak kochamy"

Dzisiejszy dzień, pomimo początku wiosny był bardzo ciepły. Na niebie nie było praktycznie żadnej chmurki, za to można było zaobserwować stada ptaków, które wracały do swoich domów. Drzewa powoli odradzały się, a trawa odrastały zasłaniając ciemne plamy na ziemi.
Odkąd pamiętam zawsze na początku wiosny, wraz  z Gyatso obserwowałem powoli odradzający się świat. To właśnie tamte momenty przypominały mi najbardziej o poczciwym mnichu, który był dla mnie niczym ojciec.
Nie chcąc zepsuć tradycji także dzisiaj obserwowałem wszystko wokół, z tą różnicą, że nie było obok mnie Gyats’a.  Ogród za moich domem w Ba Sing Se był miejscem wprost do tego stworzonym.
Zamknąłem oczy rozkoszując się ciszą wokół. Medytowanie o 7 nad ranem miało to do siebie, że nikt ci nie przeszkadzał.  Podniosłem do góry głowę wsłuchując się w szum liści, kiedy na moje ramię niż stąd ni z owąd wskoczył Momo zajadający się melonem.
-Momo. – zaśmiałem się cicho głaszcząc lemura za uchem. – Ty zawsze psujesz atmosferę.
Zwierzak pisnął coś cicho ciągle chodząc wokół mojej szyi.  Spojrzałem z politowaniem na jego brudny pyszczek.
-A gdzie zgubiłeś Appe? Pewnie go zjadłeś, nie?
Momo mruknął coś cicho na co jeszcze głośniej zacząłem się śmiać. Ze zwierzakiem na rękach wstałem, otrzepując ciemnożółte spodenki trzy-czwarte.  W pewnym momencie usłyszałem tuż za sobą głośne chrząknięcie i już wiedziałem co mnie czeka.
-Dzień Dobry Kataro. – powoli się odwróciłem jednocześnie szeroko się uśmiechając. –Czy coś się stało? – zapytałem udając niewiniątko.
-Kochanie nic się nie stało.. – powiedziała delikatnie się uśmiechając – Tylko rozbudziłeś połowę domu łącznie ze mną! – nagle ryknęła mocno machając rękami. Kątem oka zauważyłem, że woda w naszym oczku wodnym zaczęła się niespokojnie trząść. Powoli odstawiłem Momo, które nie patrząc na nikogo szybko pomknął w  stronę krzaków, jak by był się, że zaraz coś go zje.
-Przepraszam cię, ale ja tylko medytowałem i nagle przyszedł Momo.. –
-A więc to wina Momo!? Jak możesz na niego zwalać?
-Nie to nie tak, przepraszam ale przecież nic takiego się nie stało..- niestety nie zdążyłem już nic powiedzieć ponieważ fala wody razem z mułem i rybami w nim pływającymi wylądowała na mojej głowie. Jęknąłem cicho, w myślach karcąc się za to, że kazałem wybudować te oczko wodne. Powolnymi ruchami ręki starłem z twarzy muł a następnie za pomocą magii powietrza zdmuchnąłem z siebie wszystko. Kiedy w oczach nie miałem już piasku spojrzałem na Katarę, która śmiejąc się ledwo łapała oddech.
-Jak ja kocham, kiedy ty się mnie boisz. – powiedziała z trudem, dławiąc się swoimi własnymi słowami.  Popatrzyłem na nią morderczym, kiedy pojąłem, że to wszystko to jedna wielka prowokacja -Jesteś wredna, nic takiego ci nie zrobiłem. – fuknąłem cicho.
-Wiem. A teraz chodź  do domu, pomóc mi zrobić herbatę. – odpowiedziała po czym jak by nigdy nic wstała i poszła do domu. Minęło kilka sekund zanim otrząsnąłem się z szoku i skierowałem do kuchni.


-Może być zwykła? –zapytałem szukając odpowiednich suszonych liści.
-Wolałabym jaśminową… ale niech będzie. – odpowiedziała niezadowolona Katara.
Kręcąc z politowaniem głową zagotowałem wodę, którą następnie wlałem do porcelanowych filiżanek zalewając liście.
Kiedy herbata się zaparzyła wziąłem filiżanki i siadłem do stolika zatracając się w wspomnieniach. Po chwili dołączyła do mnie Katara siadając naprzeciwko.
-Brakuje mi Iroh’a. – przerwałem ciszę smutno spoglądając w herbatę.
-Tak.. mnie też. – odpowiedziała Katara popijając herbatę, po której się skrzywiła.
-Wybacz kochanie, ale robienie herbaty nie wychodzi ci za dobrze.
Zaśmiałem się cicho słysząc słowa krytyki, które od razu przypomniały mi dawne sprzeczki Zuka ze swoim stryjem na temat herbaty.
-Ile czasu minęło od przeniesienia się Iroha do Świata Duchów?
-Ja wiem.. ponad rok. – moja narzeczona smętnym wzrokiem bawiła się uchem filiżanki.
-Tęsknię za nim, pomimo tego, że nie zawsze byliśmy przyjaciółmi. – mruknąłem smutno.
-Tak ja też. Ciekawa jestem jak radzi sobie Zuko…
-Kilka dni temu pisała Mai. Mówiła, że z Zuko dzieję się coś dziwnego, czego nie może wyjaśnić. Ogólnie list był… dziwny. – przymrużyłem powieki, próbując przypomnieć sobie treść listu.
-Tyle się zmieniło… - usłyszałem głos Katary, który dochodził jakby z oddali.
Pospiesznie wstałem, magią powietrza wrzucając filiżanki do zlewu, po czym szybko podszedłem do Katary.  Wyciągnąłem rękę, którą ta bez zastanowienia ujęła, po czym podniosłem ją i siadłem na krzesło kładąc ją sobie na kolana.
-Wiem, że dużo się zmieniło, ale zmieni się jeszcze bardziej. – delikatnie się uśmiechnąłem, opierając głowę o jej ramiona. Od razu poczułem, jak ta się rozluźnia.
-Tak wiem. – złapała w ręce moją dłoń, która spoczywała na jej kolanach. – Za niecałe 2 tygodnie będę panią Avatar.
Słysząc jej słowa cicho się zaśmiałem, mocniej się  w nią wtulając.
-Boisz się? – zapytałem na co ta zaprzeczyła ruchem głowy. – Kiedy już się pobierzemy, wybudujemy gdzieś sobie dom. Wokół morza albo oceanu… - szepnąłem do jej ucha przymykając oczy.
- A jeśli mówimy o wodzie, to przepraszam za tamto wcześniej. Po prostu lubię cię denerwować, masz wtedy takie słodkie wypieki na policzkach.
Usłyszałem jej cichy głos. Delikatnym ruchem dłoni przekręciłem jej twarz ku swojej i delikatnie pocałowałem.
-Nic się nie stało. – uśmiechnąłem się delikatnie na co Katara zarzuciła ręce na moją szyję mocno się do mnie przytulając.
-Mam nadzieję, że to co mówisz się spełni, bo mieszkanie nad wodą daje mi wiele możliwości na dręczenie cię.
Pokręciłem głową śmiejąc się cicho, kiedy usłyszeliśmy ciche pukanie.
-Avatarze Aang, przyszła do pana wiadomość z Omashu. – do pokoju weszła średniej wysokości brunetka z szczerym uśmiechem wymalowanym na ustach.
-Dzień Dobry Mia. Tak wcześnie?

-Powiedziano mi, że to ważne. – podeszła trochę bliżej wystawiając rękę z kopertą, którą wziąłem w dłonie.

3 komentarze:

  1. Niesamowite! :) Zaczyna się wspaniale, potrafisz rozbawić, tym co opisujesz :) pisz dalej i mam nadzieję, że szybko będzie nowy rozdział, poniewaz chcę się dowiedzieć od kogo ten list przyszedł:)
    życze dużo weny! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje, za te przemiłe słowa. Strasznie mnie podniosły na duchu, a co do rozdziału to pojawi się w czwartek bądź piątek.

      Usuń
  2. Świetny rozdział ^^ Wybacz, że dopiero teraz czytam, ale wczoraj miałam problemy z internetem :) Masz wielki talent i jestem ciekawa co dalej. Wszystko umiesz świetnie opisać, ja bym tak nie umiała hehe :D Katara i Aang Awww *-* Małżeństwo i w ogólne :P Pisz szybko niwy rozdział, bo nie będę umiała sie skupić i napisać swojego XD Naprawdę nie żartuję c:
    Powodzenia w pisaniu i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty